Pancerniki Hitlera

Pancerniki Hitlera
 
Autor: Edwyn Gray
Oprawa: miękka
Ilość stron: 236
Format: 150x210 mm
Wydawnictwo: Bellona
ISBN: 8311098190
egzemplarz archiwalny
 
 
Churchill obawiał się ich bardziej niż U-Bootów, uważając, że mogą stanowić olbrzymie zagrożenie dla szlaków morskich zaopatrujących Wyspy w żywność pochodzącą z państw Imperium. Historia pokazała jednak, że premier brytyjski się mylił: choć niemieckie pływające twierdze zwalczały aliancką żeglugę w Arktyce, na Atlantyku, a nawet na zachodnich akwenach Oceanu Indyjskiego, to jednak okręty liniowe spod znaku swastyki okazały się bronią przestarzałą. Książka jest popularną, wyczerpującą i wszechstronną monografią pancerników Trzeciej Rzeszy, z których właściwie ani jeden nie przetrwał wojny w pełnej gotowości bojowej. Autor, znany brytyjski historyk-marynista przedstawia historię, budowę, koncepcje działania tej klasy okrętów, przebieg ich służby oraz najsłynniejsze zwycięskie i przegrane akcje bojowe.
 

Ilustracje

Pancernik kieszonkowy Deutschland (LĂźtzow) trakcie remontu w Kilonii po storpedowaniu przez brytyjski okręt podwodny Spearfish. Naprawa uszkodzeń trwała ponad rok Pancernik Gneisenau storpedowany przez okręt podwodny Clyde, trafiony licznymi bombami i dwukrotnie uszkodzony przez miny, został pozbawiony dział podczas nieudanej przebudowy w Gdyni i zakończył swoją karierę osadzony na dnie jako okręt-zapora w daremnej próbie ocalenia portu przed nadciągającą Armią Czerwoną

Recenzje (1)ukryjpokaż

2005-02-21 Mtk
Czyta się dość przyjemnie. Ale są błędy merytoryczne i jest ich kilka. Poza tym fascynującajest miość Graya do Niemiec, Niemców i niemieckich pancerników. Bismarck to dla niego arcydzieło budownictwa morskiego, chociaż kto bliżej się nim interesował wie, że to arcydzieło w gruncie rzeczy nie było aż takim cudem. Po prostu krążownik liniowy podrasowany na pancernik, dziwnie podobny do projektu York z pierwszej wojny światowej, wyposażony w dwulufowe wieże artylerii głównej, choć na świecie używano juz potrójnych i poczwórnych. Wielkie toto było, jak stodoła, a przy tym szerokie (to po to, żeby oszczędzić na zanurzeniu i żeby w Kanale Kilońskim o dno nie zawadziło), to i zatopić trudno, ale i pancerza nie miało wcale takiego nieprzebijalnego, i konstrukcji tak cudownie przemyślanej, i zakręcało szerokim lukiem. A sam pancerz rozłożony nie za madrze. Nie to, żeby był słaby, ale bez przesady z tymi pochwalami. A już chwalenie konstrukcji Scharnhorsta to ostra przesada. Do tego jacy ci Niemcy rycerscy, jacy uczciwi, a jak ich Anglicy po pierwszej wojnie skrzywdzili. Wychodzi na to, że mieli prawo wojne zacząć i autor ich popiera. To dość częste u brytyjskich autorów. Chwalą Niemców ile wlezie, przypisują nie wiadomo jakie możliwości i umiejętności. Czasem śmiech bierze. Ale poza wszystkim to zupełnie ciekawa książka, dobra głownie dla młodych miłosników morza.

Napisz swoją recenzję