Myśliwskie asy Luftwaffe

Myśliwskie asy Luftwaffe
 
Autor: Mike Spick
Oprawa: twarda lakierowana
Ilość stron: 260
Format: 150x210 mm
Wydawnictwo: Bellona
ISBN: 8311097542
egzemplarz archiwalny
 
 
Najlepsi piloci myśliwscy Luftwaffe odnieśli podczas wojny znacznie więcej zwycięstw niż ich alianccy przeciwnicy. Gdy jednak po roku 1945 uzyskano dostęp do niemieckich akt, zawarte w nich dane przyjęto ze zdziwieniem i niedowierzaniem, różnica okazała się, bowiem uderzająco znaczna. Oto 106 asów odniosło przynajmniej po 100 zwycięstw, zaś rekordzista zaliczył ich aż 352! Na dobitkę, prowadzone po wojnie badania wykazały, że niemieccy piloci składali swoje meldunki na ogół w dobrej wierze, a zestrzelenia potwierdzano dopiero po skrupulatnej kontroli. Dlaczego okazali się lepsi niż piloci alianccy? Autor książki, znany historyk lotnictwa wojskowego, analizuje wyczyny niemieckich asów na głównych teatrach wojny; porównuje stosowaną przez nich taktykę z metodami walki przeciwnika, samoloty obu stron wraz z uzbrojeniem, wyszkolenie personelu latającego i naziemnego, okoliczności walk i potyczek oraz wiele innych czynników. Korzystał z zachowanych raportów, relacji uczestników walk, badań ówczesnych specjalistów lotniczych; rozmawiał też z jeszcze żyjącymi pilotami. Książka daje czytelnikom możliwość spojrzenia z ich perspektywy.
 

Ilustracje

Messerschmitt Me 262 Schwalbe był jedynym udanym myśliwcem w czasie drugiej wojny światowej. Walka z ciężkimi bombowcami. Egon Mayer i Georg Peter Egdar z JG 20 opracowali własną metodę atakowania formacji amerykańskich ciężkich bombowców.

Recenzje (1)ukryjpokaż

2003-12-09 Śmiga
Kupiłem. Przeczytałem. Super! Trafiłem na tę książkę już dawno, bo na wielu angielskich stronach o taktyce myśliwców żywcem zrzynają ze Spicka (razem z ilustracjami), ale jednak przyjemniej czytać polskie wydanie (o kasie nie wspominając - na Amazon trzeba płacić trochę więcej). Próbowałem nowej taktyki na moim "Szturmowszcziku". (Na pukncie tego symulatora mam zupełnego kota!). Działa! Historyjki też niezłe. Swoją drogą mieli Szkopy zacięcie do latania. Latali prawie od kołyski. U nas też kiedyś aerokluby były prawie dla każdego. No i komu to przeszkadzało?

Napisz swoją recenzję